W czasach rozkwitu krytyki artystycznej nastąpiła zarazem taka jej kompromitacja, że obciąża to jej przedstawicieli po dziś dzień: ze strachu, żeby nie napisać o jakimś współczesnym równie głupio, jak Mauclair pisał o Cezannie czy Mourey o kubizmie, pisze się o wszystkich ślicznie albo co najwyżej neutralnie. Trudno się zresztą temu dziwić wobec ogromnej nieraz drażliwości artystów - boleśnie doświadczył jej na sobie już w połowie XVIII wieku pierwszy bodaj krytyk, La Font de Saint Yenńe, człowiek grzeczny niezmiernie i doskonale wychowany... Nawet ci twórcy, którzy jako zasadę swojej działalności przyjęli nadrealistyczne rozgrymaszenie, improwizowane dowcipy i w ogóle des enormites, nie znoszą, by pisać o nich tonem z ich własnego repertuaru, ?niepoważnym". Paradoksalne jest także inne połączenie: z jednej strony ekskluzy-wizm niektórych środowisk, anatemy, odznaki klanowych lojalności, które pozwalają rozpoznać, kto jest IN, kto jest OUT - z drugiej strony kategoryczne wymaganie wszystkożerności, jakie zwykło się stawiać każdemu, kto śmie odezwać się na temat sztuki. Bajki | rolety producent |
|